Rozdział VII (aktualizacja 30.10.2015)

Chłodny podmuch wiatru odrzucił mu z głowy kaptur na plecy. Deszcz chwilowo ustał, choć w powietrzu nadal wisiała wilgoć, która tłumiła i tak już słabe ogniska rozpalone w zadaszonych żelaznych kadziach ustawionych wzdłuż ulic. Czytaj dalej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s